Performance GB

Wykonany na festiwalu Interakcje w Piotrkowie Trybunalskim, był dla mnie intymną rozprawą z dzieciństwem. A także momentem, kiedy życie przybrało mój ulubiony kształt. Koło.

fot. Paulina Adaszek
fot. Marcin Osman

Do tego działania zabrałam ze sobą wszystkie obiekty, które były związane z moim dzieciństwem. Maść Vick i jej intensywnie mentolowy zapach, które przywołuje mi do dziś odczucia w klatce piersiowej, smarowanie zatok, nacieranie nim pleców. Figurki trolli z kolorowymi włosami, którymi się bawiłam. Żel do włosów, zarezerwowany dla Taty, dla mnie konsystencja wówczas zakazana. Guma do skakania, prześcieradło z dzieciństwa i cekiny, które były w latach 90. w modzie.

To działanie miało dla mnie wymiar osobisty. Ale tym co najbardziej cenię w sztuce performance jest to, kiedy performer tworząc dotyka innych aspektów i wymiarów. Wówczas inni przeglądają się w jego działaniu jak w lustrze. Tym samym moje „trolle” z dzieciństwa były dla artystów ze Skandynawii czymś, co jest ważne dla ich kultury, oraz korzeni. Tak samo często dzieje się z kolorami, których używamy w swoich działaniach. One mają moc oddziaływania podprogowego.

fot. Marcin Osman
fot. Paulina Adaszek

W 2016 przyjechałam do Piotrkowa Trybunalskiego jako studentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Już 2 lata później zostałam tam zaproszona jako samodzielnie działająca artystka-performerka. Wykonałam wówczas performance Staccato – rytm, seksualność, intymność, fotografia.

Tamto działanie szło jakby z odkrycia w sobie rytmu „Staccato” – energii yang, uchodzącej za ognistą.

fot. Mariusz Marchlewicz
fot. Marcin Osman
fot. Paulina Adaszek

A że moje, choć pewnie i nie tylko moje, życie ma kulisty kształt.

Ponownie zatoczyłam koło.

W 2020 powróciłam do Piotrkowa Trybunalskiego, nie tylko jako performerka, ale i współkuratorka tego Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Interakcje.

Wraz z Łukaszem Głowackim zaprosiliśmy artystki i artystów do wzięcia udziału w tym wyjątkowym festiwalu, z ponad 20 letnią tradycją. Kluczem naszego wyboru byli artyści, którzy jeszcze nigdy tam nie zostali zaproszeni.

A hasłem i mottem było: Z ręką na sercu.