Projekt lisTY
„Któregoś dnia postanowiłam, tak po prostu, odejść. Nie od kogoś, ani do kogoś. Postanowiłam odejść od przestrzeni. Zostawiłam komuś dla mnie bardzo ważnemu, moje turkusowe ściany. […] Od tego czasu jestem w drodze, a tam, gdzie na chwilę zostaję, zostawiam coś Tobie”.
Realizacja:
Od: Lis Fin
Ul. Tam
00-000 Kiedyś
Uzyskałam od Poczty Polskiej stary model skrzynki pocztowej. Przemalowałam na swoje barwy i stworzyłam logo Lis Fin. Pierwszym miejscem gdzie zostawiłam skrzynkę była Cafe Fińska w Krakowie. Początkowo myślałam, że najważniejsza będzie treść listów i może powstanie jakiś scenariusz na ich podstawie.
Pół roku później byłam pozytywnie zaskoczona. Oprócz listów były też przedmioty. Wśród listów skierowanych do mnie, znalazłam nie tylko anonimy. Także historie korespondencyjnych znajomości z lat 60. i 70. Kolejnym miastem była Bydgoszcz, gdzie skrzynka zaistniała w przestrzeni publicznej, przy ulicy Gdańskiej, na ścianie galerii sztuki Kantorek. I tym razem oprócz listów były: rysunki, pocztówki, ale i śmieci. Następnie wygrałam konkurs na realizacje artystyczną w ramach projektu „Wrocław – wejście od podwórza” (Europejska Stolica Kultury 2016).
A życie kołem się toczy. Idea projektu lisTY wróciła do Krakowa w ramach wystawy Performans Społeczny (10.2016/03.2017) w galerii RE (MOCAK).
Projekt „Lis-TY” realizowany był na Przedmieściu Oławskim. Jego celem było zaangażowanie mieszkańców kamienic, tworzących kwartał, w pisanie do siebie nawzajem listów. Dzięki listom miały wytworzyć się nowe lokalne relacje sąsiedzkie i międzyludzkie.
Artystka pełniła w projekcie funkcje listonosza – pośrednika. Pisała listy do mieszkańców, opróżniała zamontowaną w podwórku – przerobioną na użytek akcji – starą skrzynkę Poczty Polskiej, odpowiadała na listy i roznosiła je z powrotem. Praca absorbująca, prawie na pełen etat. Okazało się, że w dobie cyfryzacji tradycyjne sposoby przekazu znajdują swoich wielbicieli. Wiele osób, w tym dzieci i osób starszych, które nie mają dostępu do współczesnych komunikatorów zaufało „listonoszce” powierzając jej swoje tajemnice i często intymne wyznania.
źródło: Europejska Stolica Kultury 2016
Do: Ciebie
Ul. Tu
50-451 Teraz
Artystka emocjonalnie przedstawiła zakończenie działalności listonoszki w trakcie performansu podczas sokołowskiego festiwalu „Konteksty” w 2016 roku. Zostawiła jeden z ważnych etapów ze swojej przeszłości sugestywnie zdejmując rudą perukę, pod którą nosiła swoje naturalne włosy, gryząc swój dowód tożsamości, zdejmując charakterystyczny niebieski strój, czy pod koniec niosąc na plecach, niczym swój własny osobisty krzyż, walizkę Lis Fin, w której miała zapakowany cały bagaż poprzednich doświadczeń. Ogołociła i obnażyła się przed wszystkimi oglądającymi jej działanie z tego, co przez dłuższy czas kreowało ją jako artystkę.
Czas listów musiał w końcu dobiec końca bo przecież Lis Fin nie byłaby „Lis Fin”. Być może powróci do nas po jakimś czasie ze zdwojoną siłą?
Katarzyna Jeleń, historyczka sztuki
Warto wspomnieć o Lis Fin. Jest to pseudonim artystyczny Dominiki, która wykreowała go na potrzeby projektu LisTY. Działanie to polegało początkowo na pozostawieniu w kawiarni Cafe Fińska w Krakowie skrzynki pocztowej, do której chętni mogli wrzucać swoje własne przemyślenia, swoją starą korespondencję lub po prostu to co chcą przekazać artystce.
Początkowo anonimowa Lis Fin w rezultacie stała się realną postacią, społeczną listonoszką, twarzą skrzynki pocztowej. Stworzyła instalację artystyczną, gdzie jeden element korespondował z drugim, tak jak odbiorcy korespondowali z Dominiką. Była nosicielką marzeń, starych doświadczeń sprzed 60 lat, myśli, próśb, złości czy smutku, a nawet obojętności. Przystankiem końcowym Listonoszki okazał się krakowski MOCAK, gdzie artystka wystawiła skrzynkę wraz z wybraną, wcześniej zgromadzoną korespondencją.
Warto wspomnieć o Lis Fin. Jest to pseudonim artystyczny Dominiki, która wykreowała go na potrzeby projektu LisTY. Działanie to polegało początkowo na pozostawieniu w kawiarni Cafe Fińska w Krakowie skrzynki pocztowej, do której chętni mogli wrzucać swoje własne przemyślenia, swoją starą korespondencję lub po prostu to co chcą przekazać artystce.
Początkowo anonimowa Lis Fin w rezultacie stała się realną postacią, społeczną listonoszką, twarzą skrzynki pocztowej. Stworzyła instalację artystyczną, gdzie jeden element korespondował z drugim, tak jak odbiorcy korespondowali z Dominiką. Była nosicielką marzeń, starych doświadczeń sprzed 60 lat, myśli, próśb, złości czy smutku, a nawet obojętności. Przystankiem końcowym Listonoszki okazał się krakowski MOCAK, gdzie artystka wystawiła skrzynkę wraz z wybraną, wcześniej zgromadzoną korespondencją.
Artystka emocjonalnie przedstawiła zakończenie działalności listonoszki w trakcie performansu podczas sokołowskiego festiwalu „Konteksty” w 2016 roku. Zostawiła jeden z ważnych etapów ze swojej przeszłości sugestywnie zdejmując rudą perukę, pod którą nosiła swoje naturalne włosy, gryząc swój dowód tożsamości, zdejmując charakterystyczny niebieski strój, czy pod koniec niosąc na plecach, niczym swój własny osobisty krzyż, walizkę Lis Fin, w której miała zapakowany cały bagaż poprzednich doświadczeń. Ogołociła i obnażyła się przed wszystkimi oglądającymi jej działanie z tego, co przez dłuższy czas kreowało ją jako artystkę.
Czas listów musiał w końcu dobiec końca bo przecież Lis Fin nie byłaby „Lis Fin”. Być może powróci do nas po jakimś czasie ze zdwojoną siłą?
Katarzyna Jeleń, historyczka sztuki
